contrast15.jpgcontrast9.jpgcontrast10.jpgcontrast8.jpgcontrast1.jpgcontrast6.jpgcontrast7.jpgcontrast12.jpgcontrast2.jpgcontrast13.jpgcontrast14.jpgcontrast4.jpgcontrast11.jpg

KOLEJARZ Z BIAŁEJ

Nazywał się Jan Orzeł. Całe życie - z wyjątkiem opisanego poniżej epizodu wojennego - spędził w Białej, dokładniej „za rzeką” – jak mawiał. Urodził się na początku ubiegłego wieku, pamiętał oba pożary bialskich kościołów, Belinę, Bijasiewicza i inne przedwojenne postacie życia publicznego naszego powiatu, w którym to zyciu sam zresztą aktywnie uczestniczył. Był wdzięcznym gawędziarzem, ponadto pisywał całkiem udane wiersze. Zmarł ok. 1990 roku, a jedno z jego wspomnień pragnę opisać.
Screenshot 2020 05 18 1JK 1 JK pdf
Ożeniłem się w kwietniu 1919 roku, a parę miesięcy później rozpoczęła się wojna polsko-bolszewicka. Tylko co ukończyliśmy Żniwa, dostałem wezwanie z komisji poborowej. Boże mój! żona w ciąży, jej i moi rodzice starzy i niesprawni... Kto zwiezie zboże? Kto wykopie ziemniaki, obsieje oziminę, przygotuje rolę na zimę? A tu powiastka wyraźnie mówi: zgłosić się w Lublinie w celu rekrutacji. Nikogo nie zwalniają, każdy z Janowa czy Białej, który dostał wezwanie przede mną, poszedł na wojnę. Nie spaliśmy po nocach, nie potrafiłem pocieszyć żony, ani ona mnie. Co będzie? A jak nie wrócę? Jak ona sama da sobie radę z dzieciakiem i gospodarką? „Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko...”Modliliśmy się żarliwie, ale żadnego wyjścia ani pociechy nie znaleźliśmy. Tymczasem nadszedł dzień, w którym miałem stanąć przed komisją. Pożegnałem się z Żoną, rodziną, sąsiadami. Płakaliśmy wszyscy. Byłem juz umówiony z furmanem, który woził ludzi do Szastarki, ale do Janowa przyszedłem dużo wcześniej niz potrzeba. Wstąpiłem do kościoła i przez dwie godziny błagałem Najświętszą Maryję: „Matko pomóż, Matko, ratuj, Matko ocal mnie!...” Łkałem cały czas i wyszedłem pełen żalu. Nie doznałem pocieszenia, wręcz odwrotnie - moja gorycz sięgnęła dna. W Szastarce pierwszy raz w życiu zobaczyłem pociąg. Wsiadło nas kilkunastu poborowych. Z lubelskiego dworca poszliśmy pieszo na Podzamcze, wskazane na wezwaniu miejsce zbiórki. A tam na ogromnym błoniu dosłownie tłum ludzi, nie wiem - może pięć, może dziesięć tysięcy.

Czytaj więcej...

85. ROCZNICA ŚMIERCI JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO - RAPORT STAROSTY JANOWSKIEGO WŁODZIMIERZA WEBERA PO ŚMIERCI PIŁSUDSKIEGO, 22 MAJA 1935 R.

Raport starosty Janowa Lubelskiego Włodzimierza Webera po śmierci Piłsudskiego, 22 maja 1935 r.,

W miasteczkach nie doczuwa się żadnego podniecenia i życie płynie zupełnie spokojnie, „Do obecnej chwili wśród ludności powiatu bez różnicy przekonań politycznych daje się zauważyć smutek spowodowany śmiercią Marszałka.”, 1 czerwca Weber, uroczystości żałobne w powiecie miały charakter powszechnym , nabożeństwa żałobne odprawione w świątyniach wszystkich wyznań, wzięły liczny udział org. prorządowe, Wici, AK, organizacje te odbyły zebrania żałobne, 280, telefonogram, uroczpilsudskiystości w całym powiecie, 17.05., z powodu burzy przerwa w połączeniu telefon., :W Janowie, gdzie odbyła się podniosła uroczystości wzięło w uroczystości około 3500 osób. W Kraśniku ok. 1,5 tys., w siedzibach gmin ok. 10 tys., Weber, Wiadomość o śmierci marszałka 13 maja wczesnym rankiem, przyjęto z „niewymownym żalem”, na budynkach zawisły flagi opuszczone do połowy masztu, z drzewcem owiniętym krępą, członkowie organizacji społecznych i wiele osób przywdziało opaski żałobne, z ustawionych na ulicach miast odbiorników radiowych gromadnie słuchano komunikatów i pień żałobnych, 13 maja powstał powiatowy Komitet Obchodu Uroczystości żałobnych, skład, przewodniczący starosta, płk. Kazimierz Dworak dca 24 pułku ułanów, 282, ks. Józef Scipio del Campo z Kra, ks. Józef Dąbrowski, kom. Kazimierz Sierakowski kom pow. PP, Wacław Radomski burmistrz JL, Adam Sotowski notariusz z JL, Robert Strużak insp sam gm., M. Sierakowska przewodnicząca oddziału Rodziny Policyjnej, przewodniczący gminnych/miejskich komitetów, w miastach i gminach powstały miejscowe komitety na czele z burmistrzami i wójtami, Nabożeństwa już w przeddzień 17 maja i zakończyły sie 18 , po nich młodzież pod pomniki marszałka, przemówienia, 17 maja w Janowie Lub.,

Czytaj więcej...

ZBRODNIA KOMUNISTÓW W JANOWIE LUBELSKIM

Był czwartek 12 lipca 1945 r. Na janowskim rynku sporo ludzi, ponieważ był to w Janowie Lubelskim dzień targowy. Ok. godziny 9 na rynek wjechały dwie ciężarówki. Z jednej wyskoczyło ponad 20 żołnierzy, z drugiej orkiestra wojskowa. Tych pierwszych rozesłano po domach, by spędzali na rynek ludzi, muzykanci tymczasem przygotowywali atmosferę pod wydarzenie, które miało się dokonać za niecałą godzinę...Stary rynek po prawej dom faców w którym mieszkała rodzina leona zwolińskiego 1940rok 1
Zanim jednak przejdziemy do meritum, konieczne jest pewne objaśnienie: gdy hitlerowskie Niemcy opuściły Polskę, wielu polskich żołnierzy zdawało sobie sprawę, że wkroczenie sowieckiego wojska nie wróży nic dobrego. Postanowili zostać w lasach i kontynuować walkę, aż do ostatecznego zwycięstwa. Ów czas peerelowscy pseudohistorycy nazywali „epoką walki o utrwalenie władzy ludowej”, gdy faktycznie był to czas, kiedy komuniści pozbywali się ostatnich, prawdziwych obrońców niepodległej Polski. Wielu z nich poległo z bronią w ręku, a innych więziono i poddawano okrutnym torturom. Część z nich zasiadała na ławie oskarżonych w procesach pokazowych, których wynik był z góry przesądzony - natychmiastowy wyrok śmierci. Do walki z „leśnymi bandytami” tworzono pozorowane odziały partyzanckie złożone z UB-eków i milicjantów.

Czytaj więcej...

ŻYCZENIA WIELKANOCNE 2020

WSPOMNIENIA Z MŁODZIEŃCZYCH LAT - RYSZARD GARLICKI - JANÓW LUBELSKI OKRES MIĘDZYWOJENNY

Kończył się rok 1931, nadeszła zima - bardzo śnieżna i niezbyt mroźna. Ojciec już 15 stycznia następnego roku wyjechał do Janowa Lubelskiego, gdzie został służbowo przeniesiony i szykował mieszkanie dla rodziny. Ja z Mamą przyjechałem do Janowa ok. 20 lutego. Opady śniegu były w tym czasie tak duże, że ulice i przejścia były przekopywane i tworzyły w niektórych miejscach jakby tunele.
Mieszkaliśmy u pp. Osmołowskich w domu stojącym w dużym ogrodzie owocowym, przy ul. Wałowej 43. Nasze mieszkanie obejmowało trzy pokoje, kuchnię, przedpokój i skierowany w stronę ogrodu taras; czwarty, największy pokój, stanowił powiatowe biuro PZUW. Na parterze - w jednym pokoju - mieszkali także p. Teslowie, lekarz weterynarii. Właściciele mieli starszą córkę - lat 13 - Wandę i młodszego syna - lat 7- Waldemara.
Rodzice zapisali mnie do gimnazjum, co odbyło się bez trudności i tak od drugiego półrocza zostałem uczniem V klasy gimnazjum janowskiego. Moim sąsiadem w ławce był Izydor Sowa, siedzieliśmy w pierwszej ławce środkowego rzędu. A oto uczennice i uczniowie V klasy Gimnazjum Humanistycznego Polskiej Macierzy Szkolnej (w następnym r. szk. 1932/33 nazwa uległa zmianie na :Prywatne Koedukacyjne Gimnazjum Towarzystwa Szkoły Średniej w Janowie Lubelskim): Jerzy Fyk, Mira Frydman, Edward Gajewski, Ryszard Garlicki, Zofia Gorzelewska, Franciszek Gzik, Jerzy Herfurt, Władysław Kłyś, Kazimierz Łój, Jan Łukasik, Zofia Meissnerówna, Zbigniew Porębski, Izydor Sowa, Stanisław Startek, Franciszek Surtel, Irena Szyszkowska, Rudolf Trzepacz, Andrzej Wiechnik, Jan Wróblewski i Jerzy Zamecznik.
Naszymi nauczycielami byli : religia - ks. Stanisław Ciołek, jęz. polski - Wanda Polańska (?), jęz. niemiecki - ?, jęz. francuski - Wanda Polańska, łacina - Stefan Starosolski, historia - kulawy Stanisław Mazur, matematyka - Czesław Mirny, fizyka - dyr. Stefan Wlekliński, geografia i przyroda - Zofia Wasilewska, gimnastyka - Jan Świtluk. Nauka języka polskiego stała na niskim poziomie, bo Wanda Polańska, nauczycielka jęz. francuskiego, jedynie w miarę wolnego czasu przejmowała godziny jęz. polskiego; matematyk Czesław Mirny to staruszek, który niewiele wymagał, ale i niewielu nauczył matematyki. Stefan Starosolski, nauczyciel łaciny, miał śmieszny sposób akcentowania wyrazów wzywając kogoś do odpowiedzi, na przykład mówił: „gwoli odpowiedzi zgłosi się...". Kiedyś rozmawiając o gimnazjum w Hrubieszowie z moją żoną Janią, wspomniała, że profesor łaciny rozśmieszał ich sposobem mówienia w pewnych okolicznościach, domyśliłem się, że mówi o byłym naszym profesorze Stefanie Starosolskim; jego nazwisko zostało podane na pamiątkowej tablicy nauczycieli, którzy zginęli w czasie wojny, umieszczonej na budynku gimnazjum. Na Zjeździe Absolwentów opowiedziałem, że widziałem się z nim w latach 60-tych, był pracownikiem w Zakładzie Katedry Techniki Samochodowej Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Czytaj więcej...

WybranskiFamily